ateista

Dziennik ateisty, czyli życie bez religii jest lepsze
Szanowni Czytelnicy,
migracja na nowy system blogowy w serwisie blog.pl poskutkowała utratą sporej części treści mojego bloga. Wcześniej jednak zarchiwizowałem wszystkie moje notki i sukcesywnie zamieszczam je na blogu. Zapraszam do lektury.


RAPORT
Julian Tuwim
O film, panie ministrze,
Obrazili się wachmistrze;
O wiersz, panie generale,
Obrazili się kaprale;
O artykuł w tygodniku -
Ordynansi, panie pułkowniku;
O piosenkę, panie majorze,
Żony sierżantów w Samborze;
W radio była audycja:
Obraziła się policja.
Dalej – studenci
Są do żywego dotknięci;
Dalej, księża z Płockiego
Dotknięci są do żywego.
Następnie – związek akuszerek
Ma ciężkich zarzutów szereg:
Że to swawolność, frywolność,
Bezczelność, moralna trucizna,
Że w ten sposób ginie ojczyzna!…
…A po za tym – jest w Polsce wolność.

        Dzisiaj znów o uczuciach – trudno uciec od tego tematu, bo w ostatnich dniach co chwila wstrząsają naszym krajem eksplozje urażonych uczuć. Nie minęło poruszenie po publikacji karykatur Mahometa, kiedy protesty wzbudziła okładka czasopisma „Machina”, na której widnieje reprodukcja jednego z kultowych obrazów katolicyzmu z wmontowaną podobizną znanej piosenkarki. Okładka trafiła do prokuratury, która sprawdzi, czy fotomontaż nie narusza przepisu kodeksu karnego o ochronie uczuć religijnych.

        Uważam, że obowiązujące prawo powinno być przestrzegane. Natomiast zdarza się czasem, że istniejące prawo jest złym prawem – wtedy należy to prawo zmienić. Moim zdaniem złe jest prawo, które traktuje obrazę uczuć religijnych jako przestępstwo ścigane z urzędu, zagrożone karą pozbawienia wolności. Ludzie doznają rozmaitych uczuć i nie podlegają one prawnej ochronie, oprócz uczuć religijnych – tak jakby emocje związane z wiarą religijną powinny być w oczywisty sposób uprzywilejowane.

        Zaskakujące jest to, że osoby religijne broniąc swego przywileju często powołują się na liberalną i egalitarną zasadę, która głosi, iż nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. Ale przecież przepis chroniący uczucia religijne godzi w tę zasadę – bo godzą w nią wszelkie przywileje.

        Zauważmy, że swoboda wypowiedzi jest jedną z podstawowych wolności, zapisanych w konstytucjach państw demokratycznych. Wolności te przysługują każdemu obywatelowi w równym stopniu, a to znaczy, że nie mogą zawężać obszaru swobód innych osób. Tymczasem ci, którzy wzywają do niepublikowania treści obrażających ich uczucia (nazwijmy ich grupą A) chcą poszerzyć obszar własnej wolności kosztem swych współobywateli, na przykład tych, których uczucia są obrażane wezwaniami do autocenzury prasy (grupa B). Ta grupa nie ma do dyspozycji analogicznego przepisu kodeksu karnego, do którego mogłaby się odwołać w reakcji na obrazę. czytaj dalej…

Uczucia cenniejsze niż wolność

Brak komentarzy



        Latem ubiegłego roku duński pisarz Kare Bluitgen szukał rysownika, który zilustrowałby jego książeczkę dla dzieci o Mahomecie. Niestety, wszyscy artyści, których prosił o wykonanie rysunków, odmówili. Tłumaczyli, że portretując Mahometa (czego zabrania islam) mogą ściągnąć na siebie agresywną reakcję muzułmańskich ekstremistów.

        O kłopotach pisarza dowiedziała się centroprawicowa gazeta „Jyllands-Posten”. Redakcja dziennika, zaniepokojona zjawiskiem autocenzury, opublikowała 30 września artykuł o wolności słowa, ilustrowany żartobliwymi i satyrycznymi rysunkami, między innymi z podobiznami Mahometa. W artykule czytamy m.in.: Nowoczesne, świeckie społeczeństwo jest odrzucane przez niektórych muzułmanów. Domagają się oni specjalnego traktowania, nalegają, by ich uczucia religijne były otaczane szczególnymi względami. Nie da się tego pogodzić ze współczesną demokracją i wolnością słowa, [czyli sytuacją], w której musimy być przygotowani na to, by znosić zniewagi, kpiny i szyderstwa (cytat za Wikipedią). Redakcja podkreśla, że nie chodzi jej o to, by za wszelką ceną wyśmiewać się z uczuć religijnych, lecz ostrzec przed autocenzurą i zagrożeniem wolności słowa.

        Mieszkający w Danii muzułmanie natychmiast wyszli na ulice. Karykaturzystom zagrożono śmiercią. Sprawa nabrała światowego rozgłosu, gdy w styczniu duńskie karykatury ukazały się w norweskim czasopiśmie chrześcijańskim „Magazinet”, a później w wielu innych europejskich gazetach.

        Do tych gazet dołączyła niedawno „Rzeczpospolita”. Redaktor naczelny gazety, Grzegorz Gauden wyjaśnił: Zdecydowaliśmy się przedrukować te karykatury, bo całkowicie odrzucamy metody, do których odwołali się islamscy przeciwnicy publikacji. Wolności wypowiedzi trzeba bronić. Także wtedy, kiedy nie zgadzamy się z ich treścią. czytaj dalej…

Do gazu

Brak komentarzy


Nie można zostać homoseksualistą. Nie nabywamy homoseksualizmu w procesie socjalizacji, nikt nie staje się homoseksualistą, dlatego że został uwiedziony. To nie choroba, nie można się zarazić. Homoseksualizm jest wrodzony i nie do zmiany. [...] Kilkanaście lat temu była już informacja o tym, że można w toku terapii zmienić orientację seksualną. Potem po kilku latach zbadano ponownie rzekomo wyleczonych: część z nich wróciła do praktyk homoseksualnych, a część znalazła się pod opieką psychiatrów, wielu z nich popełniło samobójstwo…
Wiesław Czernikiewicz, seksuolog
więcej >>

        Dziś ponownie o homoseksualizmie – mam nadzieję, że zechcą mi wybaczyć czytelnicy, których ta kwestia nie interesuje, ale z drugiej strony komentarze pod moimi notkami pokazują, że dla wielu moich gości jest to temat ważny. Tekst jest skróconą wersją artykułu, który w całości ukazał się w portalu „Racjonalista”.

***

        Przebieg wydarzeń związanych z (udaremnionym) Marszem Równości, który miał odbyć się 19 listopada 2005 roku w Poznaniu z okazji Międzynarodowego Dnia Tolerancji UNESCO, pokazuje, że w Polsce łamie się zarówno prawa człowieka, jak i zasady demokracji. To pierwsze słowa protestu obywatelskiego w sprawie poznańskich wydarzeń. Wśród około trzech tysięcy podpisów pod protestem znalazł się również mój podpis, a w minioną niedzielę przyszedłem na wiec poparcia dla poznańskiego Marszu Równości.

         Sobotnie i niedzielne wiece w około dziesięciu miastach to ciepły promyk nadziei – okazuje się, że jest w naszym kraju sporo osób, które nie godzą się na traktowanie demokracji jako dyktatury większości, odbierającej podstawowe prawa obywatelskie pewnym grupom, przede wszystkim homoseksualistom. Cennym i ważnym sygnałem jest również stanowisko „Solidarności” Stoczni Gdańskiej – w swym oświadczeniu związkowcy podkreślili, że szanują postulaty walki o demokrację i wolność zgromadzeń. Szanują też postulaty organizatorów wiecu „Reanimacja Demokracji. Marsz Równości idzie dalej”.

        Niestety, sygnałów negatywnych jest znacznie więcej. Znamienne jest, że płyną one przede wszystkim ze środowisk religijnych, katolickich, odwołujących się do wartości chrześcijańskich. Pod oświadczeniem krytykującym wiec w Rzeszowie podpisały się m.in. Akcja Katolicka, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Młodzież Wszechpolska. Religijne tło sprzeciwu wobec poznańskiego Marszu Równości ciekawie pokazuje Katolicka Agencja Informacyjna – z depeszy KAI wynika, że miejskie władze prawdopodobnie ugięły się pod naciskiem kościelnych hierarchów. czytaj dalej…

Lepszy świat – światem bez religii

1 komentarz

        Religia żywi się mitami i religia tworzy mity. Religijna doktryna najpierw zakorzenia się w glebie mitu, a następnie owocuje licznymi nowymi iluzjami, którymi sycą się jej wyznawcy. Dziś chciałbym się zająć jednym z tych złudzeń, bardzo rozpowszechnionym, jakim jest przekonanie o pozytywnej roli religii w społeczeństwie. Naturalnym dopełnieniem tego przekonania jest obawa przed ateizmem, który – zdaniem jego przeciwników – niechybnie wyrządziłby nieobliczalne szkody społeczne, gdyby pozwolić mu na swobodny rozwój. Jeden z czytelników mojego bloga napisał: Gdyby dzisiaj ateiści utworzyli gdzieś na świecie państwo, no… jakiś twór społeczny kilkumilionowoosobowy czy więcej, doszłoby tam również do okrutnych mordów i rzezi na tle….– nie, bez żadnego tła, bo taka jest natura człowieka.

        No właśnie, co by było, gdyby… Ale czy jesteśmy skazani tylko na domysły? Otóż nie, ponieważ ateizacja wielu społeczeństw jest faktem, chociaż między Tatrami a Bałtykiem jest to fakt rzadko analizowany. A naprawdę warto przyjrzeć się temu zjawisku, bo z porównania społeczeństw religijnych i ateistycznych wypływają ciekawe wnioski. Pomoże nam w tym artykuł amerykańskiego socjologa Phila Zuckermana pt. Atheism: Contemporary Rates and Patterns. Jest to rozdział z książki The Cambridge Companion to Atheism pod redakcją Michaela Martina, która ma się ukazać pod koniec roku.

        Autor artykułu wykonał żmudną pracę, zbierając wyniki badań socjologicznych, przeprowadzonych w wielu krajów świata, w których pytano ankietowanych, czy wierzą w Boga lub bogów (polską wersję tabeli, obejmującej 50 państw z najwyższym odsetkiem niewierzących, zamieściłem tutaj). Następnie Zuckerman zestawił te wyniki z oenzetowskim Raportem o rozwoju społecznym z 2004 roku, który zawiera listę 177 krajów, uszeregowanych pod względem stopnia rozwoju społecznego. Wskaźnik rozwoju składa się z trzech komponentów: długości życia, poziomu edukacji (miarą jest poziom analfabetyzmu oraz średni czas edukacji) oraz dochodu na głowę mieszkańca, skorygowanego o lokalne koszty życia. Nie jest to więc kryterium czysto gospodarcze – autorom raportu chodzi przede wszystkim o względy społeczne i kulturowe, powiązane z materialnym poziomem życia. czytaj dalej…

Pisarz, prałat, wolność słowa

Brak komentarzy


        Dostałem ostatnio kilka e-maili, których autorzy pytają mnie, co myślę o sądowym sporze między księdzem Henrykiem Jankowskim a pisarzem Pawłem Huelle. Sprawa nie jest jeszcze zakończona – pisarz będzie wnosił apelację – ale niezależnie od jej finału mogę powiedzieć, że w mojej ocenie ksiądz miał podstawy, aby uznać że jego dobra osobiste zostały naruszone.

        Od razu zaznaczę, że rozumiem racje Pawła Huelle, co więcej – podzielam te racje, przynajmniej w najogólniejszym zarysie; podobnie jak pisarz, dostrzegam zło w wypowiedziach i działaniach gdańskiego prałata. Zgadzam się, że powinno się te działania poddawać publicznej krytyce, nawet bardzo ostrej. Ale jednocześnie staram się nie tracić z pola widzenia pewnej granicy, nie zawsze wyraźnie zarysowanej, między krytyką poglądów a pomówieniem lub insynuacją. W moim odczuciu pisarz tę granicę przekroczył, co prawda tylko raz, w jednym zdaniu, ale to i tak o jeden raz za dużo. Chodzi mi o ten fragment felietonu „Rozumieć diabła” („Rz”, 22.05.2004), kiedy Huelle pisze o Jankowskim, iż …polskość wymieniłby w każdej chwili na dowolny paszport – volksdeutscha, Irakijczyjka czy Rosjanina – gdyby szły za tym piękne szaty, nowe limuzyny, tytuły i ordery… Skąd ta wiedza, skąd ta pewność? Nawet ogólnie znane zamiłowanie prałata do zbytku i przepychu to stanowczo za mało, aby czynić takie supozycje. Niestety, Huelle odszedł w tym zdaniu od faktów i ocen, przypisując księdzu niezbyt chwalebne motywy czy intencje, których jednak nie sposób zweryfikować. czytaj dalej…


  • RSS