ateista

Dziennik ateisty, czyli życie bez religii jest lepsze
Szanowni Czytelnicy,
migracja na nowy system blogowy w serwisie blog.pl poskutkowała utratą sporej części treści mojego bloga. Wcześniej jednak zarchiwizowałem wszystkie moje notki i sukcesywnie zamieszczam je na blogu. Zapraszam do lektury.

Umieściłem niedawno na mojej stronie ankietę, sondującą postawy teistyczne lub ateistyczne wśród moich gości – i już pojawiły się pierwsze komentarze. Oto jeden z nich:
Twoja ankieta jest ze tak powiem idiotyczna, ponieważ muzułmanie, żydzi (z małej bo chodzi o religie) i chrześcijanie czczą tego samego Boga…
Gdyby autor tej opinii (o Bogu, nie o ankiecie) wygłosił ją publicznie kilkaset lat temu, niechybnie skończyłby na stosie. Dziś jednak, dzięki zdobyczom myśli oświeceniowo-liberalnej, obyczaje nieco złagodniały, a religie w celu szerzenia wiary częściej sięgają po środki polityczne niż po bezpośrednią przemoc – możemy więc spokojnie podyskutować, bez obawy, że zostanie po nas kupka popiołu.

Spróbujmy zbadać prawdziwość tezy postawionej w cytowanym komentarzu. Najpierw skorzystajmy z najprostszej metody, czyli po prostu zapytajmy chrześcijan, żydów i muzułmanów, czy wierzą w tego samego boga. Ponieważ nie mieszkam po sąsiedzku z przedstawicielami tych trzech religii, sięgnąłem po źródła pisane – niestety, niczego pewnego się nie dowiedziałem. Okazuje się bowiem, że odpowiedzi padają różne. Jan Paweł II podczas audiencji generalnej poświęconej dialogowi z islamem powiedział:
Wierzymy w tego samego Boga, Boga Jedynego, Boga Żyjącego [...] Ta zbieżność nie może jednak prowadzić do zapominania o różnicach pomiędzy tymi dwiema religiami. Wiemy przecież, że jedyność Boga wyraża się w tajemnicy trzech Osób Boskich. (pełny tekst) czytaj dalej…

Kościół i faszyzm – ścisła współpraca

Brak komentarzy

Moja notka o biskupie-naziście sprowokowała liczne komentarze, utwierdzając mnie w przekonaniu, że warto drążyć ten temat. Warto tym bardziej, że – jak wynika z komentarzy – wiedza o związkach Kościoła z faszystowskimi reżimami nie jest powszechna. Weźmy na przykład taką opinię:
Niewielka cześć księzy rzeczywiście opowiedziała się za ideologią faszystowską – byli do jednak w znakomitej większości księża austriaccy i niemieccy, o dość wąskich horyzontach myślowych. I Kościół nie próbuje tego ukryć – to po prostu historyczny fakt.
Niestety, autor komentarza nie podaje, skąd wziął takie informacje. Po prostu tak pisze, a my mamy wierzyć, że to co pisze, jest prawdą.
Ja natomiast nie wymagam od czytelników moich notek, żeby ich treść przyjmowali na wiarę. Nie chcę uprawiać propagandy, zależy mi na tym, żeby dojść do prawdy i tę prawdę pokazać. A prawda nie jest prawdą, jeśli nie wytrzymuje krytyki, dlatego chciałbym zachęcić wszystkich do intelektualnej podejrzliwości – bądźcie nieufni, nie wierzcie na słowo, żądajcie dowodów.
Wszyscy dobrze wiedzą, że z rąk faszystów – a zwłaszcza nazistów – ginęli również księża. Ale czy ten fakt przekreśla i unieważnia współpracę Kościoła, niekiedy entuzjastyczną, ze zbrodniczymi reżimami? Okazuje się, że wiele osób, i to nie zawsze deklarujących postawę religijną, wierzy w katolicką wersję historii: Kościół cierpiał prześladowania ze strony faszystów, a przypadki współpracy należały do wyjątków. Świadomie użyłem słowa „wierzy”, bo to przekonanie nie jest oparte na faktach, a osoby, które je głoszą, zapewne nie zadały sobie trudu, aby zbadać, jak było naprawdę. Rozumiem jednak, że można mieć tysiąc ważniejszych zajęć niż ślęczenie nad książkami, dlatego w miarę moich skromnych możliwości spróbuję przypomnieć choć drobną część wydarzeń, które najwyraźniej odchodzą w zapomnienie. czytaj dalej…

Umysł z filtrem

Brak komentarzy

„Co powiesz na 5 dowodów na istnienie Boga?” – pyta autor jednego z komentarzy do mojej ostatniej notatki. To pytanie daje do myślenia. Ale nie na temat istnienia Boga, lecz na temat, który nazwałem sobie roboczo „filtracją wiedzy”. Autor komentarza traktuje zapewne swoje pytanie jako poważny argument w dyskusji, skoro wzywa mnie, żebym ustosunkował się do tych pięciu dowodów – domyślam się, że chodzi o dowody Tomasza z Akwinu.

Tymczasem już dawno temu wykazano, że te dowody są błędne – zrobił to najpierw David Hume, a później Immanuel Kant. Od tego czasu sprawa jest zamknięta, a pomysły Akwinaty pozostają jedynie ciekawostką w lamusie filozofii. Wiedza na ten temat jest ogólnie dostępna, ale okazuje się, że jakoś nie dotarła do autora komentarza, który wie wprawdzie, że dowody zostały sformułowane, ale nie wie, że zostały obalone. Jego umysł pracuje więc w taki sposób, jakby miał założony filtr: przepuszcza tylko te informacje, które nie kolidują z obrazem świata utrwalonym przez religijne dogmaty, zatrzymuje zaś te, które ten obraz zakłócają. czytaj dalej…

W co wierzy ten, kto nie wierzy?

Brak komentarzy

        Na co dzień zwykle sprawnie posługujemy się zasadami logiki. Może nie zawsze potrafimy je poprawnie sformułować, ale korzystamy z nich intuicyjnie, rozwiązując za ich pomocą różne praktyczne problemy. Natomiast kiedy musimy pomyśleć o czymś, co nie należy do codziennych spraw praktycznych, na przykład o religii… no właśnie. Brak wiary to też jest jakaś wiara – takie słowa często słyszy ateista z ust swoich religijnych adwersarzy.

        Przyjrzyjmy się tej wypowiedzi. Spróbujmy podstawić za słowo „wiara” jakiś inny rzeczownik oznaczający coś, czego ludziom czasem brakuje. Na przykład brak pieniędzy to też są jakieś pieniądze; brak samochodu to też jest jakiś samochód; brak miłości to też jest jakaś miłość. No i jak to brzmi? Sensownie? Dla mnie nie bardzo. czytaj dalej…

Po co ten blog?

2 komentarzy

Świat, w którym istnieją religie, nie jest szczególnie sympatycznym miejscem. Jestem przekonany, że świat bez religijnych wierzeń, dogmatów, przesądów, bez religijnego przymusu, bez religijnej przemocy byłby lepszym światem. Mam to szczęście, że mój umysł jest wolny od religii. Chcę się dzielić tym szczęściem. Po to ten blog.


  • RSS